Kler (2018)

Już zagłosowałeś!
ocena imdb 
7.3

Film Wojciecha Smarzowskiego opowiada nam o skandalicznych kulisach życia tytułowych przedstawicieli kleru – trzech małopolskich księży. Każdy z nich ma własne grzechy za uszami i zajmuje inną pozycję w hierarchii kościelnej. Są to trzy różne perspektywy, które pozwalają ujrzeć wielowymiarowość problemów trawiących polski Kościół.

Księża i ich przewinienia

Pierwszym z bohaterów jest ks. Trybus (Robert Więckiewicz), proboszcz skromnej, wiejskiej parafii, umiłowany w alkoholu, od którego nie stroni. Nie przestrzega też celibatu, w skutek czego popadł w romans z gosposią, Hanią (Joanna Kulig). Kolejnym duchownym jest proboszcz dużej parafii, ks. Kukuła (Arkadiusz Jakubik), podchodzi do swojej posługi z rutyną i wiele rzeczy wykonuje „na odwal”. Ostatnim z nich jest znajdujący się wyżej w hierarchii ks. Lisowski (Jacek Braciak), funkcjonuje on w najbliższym otoczeniu arcybiskupa Mordowicza (Janusz Gajos), charakteryzuje go żądza pieniędzy i władzy oraz machiawelizm – nie ma bariery, której nie ośmieliłby się przekroczyć na drodze spełnienia swojej ambicji.

Kler to ludzie

„Kler” burzy stereotyp altruistycznego, sympatycznego, bogobojnego księdza, poprzez ukazywanie wielu negatywnych cech, takich jak chciwość, czy zboczenia na tle seksualnym (pedofilia, a nawet sadomasochizm!). Nie znaczy to jednak, że w obrazie Smarzowskiego odmawia się księżom człowieczeństwa – wręcz przeciwnie, aspekt ten jest eksponowany. Co znaczy być człowiekiem? Bycie istotą ludzką odznacza się posiadaniem pewnych słabości, złych nawyków, uzależnień lub negatywnych cech charakteru, każdy jakieś ma – klerycy nie stanowią wyjątku. Wiele z powyższych nabywa się, nawet od najwcześniejszych lat życia, co znajduje swoje odzwierciedlenie w filmie.

Ofiara staje się sprawcą

Należy zdementować stanowisko nadgorliwych obrońców Kościoła, krytykujących film, gdyż intencją twórców „Kleru” nie była demonizacja duchownych, a jedynie wytknięcie potencjalnych źródeł problemu. Podczas seansu uświadczyć można kilku retrospekcji głównych bohaterów, dotyczą one traum z lat dziecięcych, które dogłębnie przełożyły się na ich osobowość. Padali oni ofiarą pedofili, paradoksalnie stając się ludźmi, którzy dopuszczają się podobnego bestialstwa – zatem mamy tu do czynienia z okrucieństwem zrodzonym z okrucieństwa. Wątki osobiste, są kluczowe dla naświetlenia problemu degradacji moralnej księży. Wymowa owych wątków jest obiektywna, nie usprawiedliwia czynów ekranowych postaci, ani nie osądza – tworzy to przestrzeń do wykreowania przez widza własnej opinii. Scenarzyści zadbali o autentyczność i wiarygodność wizerunku postaci, nadali im głębię, dzieła dopełnili na tym polu aktorzy, szczególnie pragnę tu zwrócić uwagę na grę Jacka Braciaka i Arkadiusza Jakubika, zachwyca również Gajos – choć jego rola w filmie dotyczy bardziej wątku Kościoła, jako organizacji. Pewien niedosyt pozostawia sylwetka ks. Trybusa, granego przez Roberta Więckiewicza, jako jedyna spośród trzech głównych ról, ta została pozbawiona głębi – co nie czyni jej totalnie zmarnowaną.

Mafia w sutannach

Obok sfery osobistej, duża część obrazu oscyluje wokół Kościoła katolickiego w Polsce, jako całości. Jego działalności, członków, środków i celów. W przypadku „Kleru” wyodrębniona została Archidiecezja Krakowska i to na jej przykładzie autorzy filmu prezentują przypadki różnorakich nadużyć, w tym także takich, które stanowią działalność przestępczą. Do tych należą: szantaże, szerzenie szkodliwej dezinformacji, przestępstwa finansowe, łapówkarstwo – wszystko w myśl zasady: „cel uświęca środki”. Celem natomiast – „dobro Kościoła”, czyli bogactwo ludzi piastujących najwyższe stanowiska w kurii. Członkami tejże – niemal korporacyjnej – machiny są pozbawieni moralnego kręgosłupa, zepsuci ludzie, którzy myślą wyłącznie o sobie, za nic mając wyższe wartości, dla których powinni służyć i uważać za świętość. Głównym celem otoczenia biskupa jest gromadzenie bogactwa, budowanie prestiżu i nienagannego wizerunku kleru.

„Kościół jest święty, a ludzie tworzący go błądzą”

Te oto słowa wymówił arcybiskup Mordowicz, w kontekście przestępstw seksualnych poczynionych przez księży na małoletnich. Mówiąc to usprawiedliwia sprawców, tylko dlatego, że są stanu duchownego. Jeśli sprawy zajdą za daleko i sprawą zaczyna interesować się policja, bądź dochodzi do gróźb w stronę osoby duchownej, tak jak to ma miejsce w filmie, ta wysyłana jest do ośrodka dla emerytowanych księży, gdzie przebywać ma do czasu ucichnięcia burzy i otrzymania przydziału do nowej parafii. Niewielu z przebywających tam jest z powodu osiągnięcia wieku emerytalnego. W dużej mierze byli to osobnicy w średnim wieku i prawdopodobnie czekali, aż będą mogli zacząć wszystko od nowa, mogło też chodzić o odbycie odwyku alkoholowego. Takie postępowanie władz kościelnych, jest jedynie maskowaniem istotnej i bulwersującej kwestii, jaką jest funkcjonowanie księży pedofili w społeczeństwie.

„Oto wielka tajemnica wiary: złoto i dolary”

O tyle, co pierwsze skrzypce grają tu księża i kościół, tak drugie odgrywają pieniądze. Nie mija 10 minut od rozpoczęcia seansu i już widać silnie zarysowany motyw pieniężno-majątkowy. Zaczynając na prostej pazerności i chciwości, przez żerowanie na gorliwej i szczerej wierze, na działaniach charakterystycznych dla szarej strefy gospodarczej kończąc. Gotówka jest motorem napędowym całej tej – jak już wcześniej wspomniałem – korporacyjnej machiny. Można za nią kupić milczenie ofiar lub osób niewygodnych (np. dziennikarze śledczy, świadkowie), prowadzić kampanie PR-owe i dezinformacyjne na wielką skalę, czy wreszcie zapewnić sobie luksus.

Skondensowany, ale klarowny

Smarzowskiemu udało się wykreować treściwy i spójny narracyjnie obraz, co nie zawsze udaje się polskim reżyserom. Fabularnie przystępny, początkowo wydawał się banalny, ale potrafił zaskoczyć – znajdzie się w nim parę ciekawych zwrotów akcji. Co do strony wizualnej, to brakuje tu jednolitego stylu, tyczy się to chociażby użycia kolorów w ujęciach. Jest to uzasadnione, gdyż barwy mają podkreślać nastrojowość danej sceny. Zdarzały się malownicze, piękne ujęcia, ale znacznie częściej oczom nasuwała się monochromia, która spotęgować miała mrok i ciężar problematyki filmu. Montażyści nie bali się eksperymentów i dostarczyli nam wielu ciekawych zabiegów, takie jak dynamiczne cięcia, kiedy akcja wyraźnie nabiera tempa. Ścieżka dźwiękowa nie zapada w pamięć, jednakże „robi robotę”, zwłaszcza przy mocniejszych scenach potrafiła dodatkowo podbudowywać emocje i miejscami powodować gęsią skórkę. Film nagradza uwagę widza, dlatego zachęcam do oglądania go w skupieniu oraz zwrócenie szczególnej uwagi na otwierający go cytat z Ewangelii św. Mateusza.

Czy warto obejrzeć?

„Kler” arcydziełem polskiej kinematografii, z pewnością, nie jest. Stanowi za to ważny manifest, skierowany nie tylko do przedstawicieli duchowieństwa, ale również osób świeckich. Nie jest to z pewnością kino rozrywkowe. To film z wielkim i ważnym przesłaniem. Zdecydowanie warto go obejrzeć, jeśli szuka się mocnych wrażeń (tych podczas seansu mi nie brakowało, czasem był ich wręcz nadmiar), chce się wyrobić własne zdanie na temat ciemnej strony Kościoła lub poznać nieco inną, mniej oczywistą perspektywę problemu. Spędzić wieczór przy tym filmie poleciłbym osobom, które są rodzicami, gdyż uświadomienie zagrożeń związanych z pedofilią, może być czymś co pomoże uchronić więcej dzieci przed straszną krzywdą. Miłego seansu życzę, „z Bogiem”.

Dochód: $ 0
Czas trwania: 2godz. 13min.
Data wydania: 2018-09-28
Reżyseria: Wojciech Smarzowski
Scenariusz: Wojciech Rzehak, Wojciech Smarzowski

Zwiastun

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zobacz również